http://turystyka.gazeta.pl/i/obrazki/turystyka/turystyka.szukaj-blank.pnghttp://turystyka.gazeta.pl/i/obrazki/turystyka/turystyka.szukaj-blank.pnghttp://turystyka.gazeta.pl/i/obrazki/turystyka/turystyka.bygoogle.png

Gazeta.pl > Turystyka >  Serwisy >  Gazeta Turystyka

A A A Poleć znajomemu     Wydrukuj     Podyskutuj na forum RSS turystyka.gazeta.pl

Rowerem na ranczo

Rafał Zubkowicz
2009-04-27, ostatnia aktualizacja 2009-07-08 17:05

Zapraszam na 40-kilometrową wycieczkę szlakiem filmowych plenerów serialu "Ranczo"

Przed sklepem w Jeruzalu
Fot. Rafał Zubkowicz
Przed sklepem w Jeruzalu
Kościół św. Wojciecha w Jeruzalu
Fot. Rafał Zubkowicz
Kościół św. Wojciecha w Jeruzalu
Kościół św. Jana w Cegłowie
Fot. Rafał Zubkowicz
Kościół św. Jana w Cegłowie

Reklama: Ruszaj w teren z internetem mobilnym!



Las, który rozciąga się na południe od Mieni, podchodzi niemal pod samą stację, więc niedzielny poranek w tym miejscu wcale nie jest taki cichy - ptaki wydzierają się jeden przez drugiego. Sprawdzamy jeszcze raz, czy nasze rowery mają wszystko na miejscu, i w drogę! Wprost ze stacji prowadzi zielony szlak, którym dojeżdżamy do rezerwatu Jedlina. Leśnicy chwalą się, że występuje tu największe skupisko jodły na północ od Gór Świętokrzyskich. Kiedy jedziemy wzdłuż granic rezerwatu, trudno nie podzielać ich zachwytów, bo las i jodły są rzeczywiście imponujące.

Las, który rozciąga się na południe od Mieni, podchodzi niemal pod samą stację, więc niedzielny poranek w tym miejscu wcale nie jest taki cichy - ptaki wydzierają się jeden przez drugiego. Sprawdzamy jeszcze raz, czy nasze rowery mają wszystko na miejscu, i w drogę! Wprost ze stacji prowadzi zielony szlak, którym dojeżdżamy do rezerwatu Jedlina. Leśnicy chwalą się, że występuje tu największe skupisko jodły na północ od Gór Świętokrzyskich. Kiedy jedziemy wzdłuż granic rezerwatu, trudno nie podzielać ich zachwytów, bo las i jodły są rzeczywiście imponujące.

***

Zielonym szlakiem można objechać niemal cały kompleks leśny, my jednak skręcamy w asfaltową szosę do Cegłowa. W kościele Mariawitów właśnie dobiega końca nabożeństwo - barwna procesja wędruje wokół świątyni (msze: niedziela, godz. 9, 11.30, 16, w dni powszednie - 8). W jej wnętrzu uwagę przykuwa oryginalny ołtarz z wyeksponowanymi symbolami Najświętszego Sakramentu. Wieżę świątyni mariawickiej, najwyższej budowli w Cegłowie, widać z daleka. Niższy kościół katolicki nie rzuca się tak bardzo w oczy, a jest to ciekawa, późnogotycka budowla z XVI w. W środku kryje prawdziwy skarb - późnogotycki tryptyk ołtarzowy. Choć znacznie mniej okazały, przywodzi na myśl krakowskie dzieło Wita Stwosza. To jak najbardziej właściwy trop - w 1510 r. ołtarz wykonali uczniowie mistrza! Cenny zabytek pierwotnie był częścią ołtarza w warszawskiej kolegiacie.

Na szosie do Kuflewa (szlak niebieski) ruch jest na tyle nieduży, że możemy swobodnie rozmawiać. Przy współczesnym kościele stojącym na wzgórku skręcamy do wsi, spodziewając się zobaczyć na jej końcu dwór. Niestety, teren dawnego założenia dworskiego został niedawno ogrodzony. Okrążając stawy i podworski park, możemy się tylko domyślać, co kryje się na końcu zabytkowej alei lip. Żwirową drogą wracamy do szosy i jedziemy w kierunku Jeruzala (4,5 km na południe).

***

Rynek w Jeruzalu to pamiątka po dawno utraconych prawach miejskich. Jest nieproporcjonalnie wielki i nie przystaje do dzisiejszej wsi, w której mieszka 400 osób. Choć pozornie mało na to wskazuje, Jeruzal to dziś jedno z bardziej znanych miejsc w Polsce - gra Wilkowyje w serialu "Ranczo".

Co tydzień po niedzielnych "Wiadomościach" wydarzenia w filmowych Wilkowyjach obserwuje nawet 7 mln Polaków (to więcej, niż przyciąga przed telewizor "Taniec z gwiazdami"). Pierwszych miłośników serialu widzimy, jak fotografują się na ławeczce przed sklepem, gdzie zwykło wieść dysputy grono wioskowych filozofów z filmu Wojciecha Adamczyka. Nad wejściem tablica z filmu: "Sklep spożywczo-przemysłowy, wł. Krystyny Więcławskiej", a w środku zupełnie jak u Więcławskiej (sklepową gra Dorota Chotecka). Na półkach pojawił się nawet filmowy Mamrot (wino dla niewybrednych za 4,50 zł). Właściciele postanowili wykorzystać okazję i zamówili specjalne etykiety, dzięki czemu stał się on lokalnym souvenirem.

Starsza pani siedząca na słynnej ławeczce mówi nam, że w filmie grali niemal wszyscy mieszkańcy Jeruzala-Wilkowyj. Choć zawczasu wiedzą, o czym będą następne odcinki, czekają na nie z ciekawością. Prócz paru groszy, które wpada im za statystowanie, mają też satysfakcję, widząc się w telewizorze.

Po sąsiedzku wznosi się XVIII-wieczny kościół i plebania, jedne z najbardziej rozpoznawalnych obiektów serialu. Ich faktyczny gospodarz, ksiądz Andrzej Sobczyk, korzysta z obecności gwiazd. Artyści wzięli udział w ubiegłorocznym kwietniowym święcie patrona parafii św. Wojciecha i obchodach 250-lecia kościoła. W licytacji pamiątek związanych z serialem zarobili na rzecz remontu drewnianego kościółka 24 tys. zł.

Ksiądz jest świadom, że w zabytkowej świątyni w Jeruzalu fani wypatrują śladów "Rancza". To dla nich na ścianie dzwonnicy zawiesił gablotę z fotosami z filmu. Kiedy wchodzimy do kościoła, mam w oczach scenę, w której w kruchcie pod zamkniętą kratą koczował ścigany przez wójta sekretarz gminy Czerepach (Artur Barciś). Po chwili przypominam sobie kolejne epizody, bo obok planszy z kapliczkami na terenie parafii wiszą trzy inne ze zdjęciami z "Rancza".

***

Jeruzal to centrum filmowych Wilkowyj, które w rzeczywistości składają się z plenerów kręconych również w innych miejscowościach. Tytułowego rancza, czyli dworku, w którym mieszkają Lucy (Ilona Ostrowska) z Kusym (Paweł Królikowski), trzeba szukać aż w Sokulu pod Żyrardowem. Bliżej, bo w Płomieńcu, niespełna 2 km od Jeruzala, stoi chałupa Solejuków. My kolejnych śladów "Rancza" chcemy poszukać w Latowiczu.

Urzędu gminy w Latowiczu, który podobnie jak Jeruzal był kiedyś miasteczkiem, nie sposób nie rozpoznać. Od miejsca, z którego twardą ręką rządzi wójt Paweł Kozioł, różni się tylko nazwami na szyldach. Okazała wójtowa rezydencja znajduje się w głębi wsi, wielki jest również neogotycki kościół (w filmie nie gra). Na zielonym skwerze w rynku urządzamy krótki piknik przed ostatnim etapem trasy.

Za wsią Rozstanki opuszczamy główną szosę i boczną drogą dojeżdżamy do Redzyńskich i Generałowa. Dalej, bacznie obserwując mapę ("Okolice Warszawy. Wschód" w skali 1:75 000, wyd. Demart), polnymi drogami docieramy do stacji Chromin. Po 40 km mamy się świetnie. Na zmęczenie nie narzeka nawet Joanna, której jeszcze w Warszawie wydawało się, że musi sobie przypomnieć, jak się jeździ na rowerze. Do miasta wracamy po godz. 18 - do rozpoczęcia "Rancza" zostały jeszcze dwie godziny.

Mienia leży na trasie kolejowej Warszawa - Siedlce. Pociągiem z dworca Warszawa Śródmieście (51 km) będziemy jechać 1 godz., bilet 10 zł, z Warszawską Kartą Miejską - 7,40 zł. Powrót ze stacji Chromin z przesiadką w Pilawie (proponuję pociąg o godz.16.14), do Pilawy obowiązuje bilet na rower, dalej - do 8 października - wozimy rowery za darmo



Źródło: Gazeta Turystyka

Zobacz więcej na temat:

Ocena:

słabe

nic specjalnego

dobre

bardzo dobre

znakomite

4.2

5 głosów